Filed Under (O mnie) by acozz on 07-01-2010
W weekend będzie małe podsumowanie roku.
Ciężki ten tydzień, zajebać się można, nawet na sikanie mam limity bo nie starcza czasu.
Do weekendu więc.
W weekend będzie małe podsumowanie roku.
Ciężki ten tydzień, zajebać się można, nawet na sikanie mam limity bo nie starcza czasu.
Do weekendu więc.
Święta na półmetku, więc można sobie pozwolić na małe podsumowanie. Wpis ten poświęcę tematowi życzeń. Życzenia to nieodzowny element większości świąt, jednak te gwiazdkowe z reguły są najładniejsze i jest ich najwięcej. W tym roku znajomi nie zawiedli. Dostałem mnóstwo kartek, sms’ów często musiałem przystawać na ulicy.
Nawet Mariana z Brazylii sobie o mnie przypomniała, i przysłała zdjęcie w stroju śnieżynki. Na najniższym poziomie jak co roku sms’y, durne wierszyki, kopiowane po 20 razy, no ale liczy się pamięć. Jak zwykle: zdrówka, rzucenia nałogu, dużo bezpiecznego seksu.
W szkole moim sloganem jest “miłość nie istnieje – to tylko chemia” toteż szkolni znajomi życzyli mi przede wszystkim miłości. Wychowawczyni życzyła mi abym się nie zmienił i dalej rozpierdalał jej lekcje, bo wnoszę do klasy dużo humoru, potem coś tam mówiła o nauce, ale już jej nie słuchałem, zastanawiałem się, czemu ta 23 letnia studentka, nie odważyła się na dekolt. No właśnie – “nie zmieniaj się” to tegoroczna nowość.
Niezmiernie miło było to usłyszeć, od ważnych dla mnie osób. Hmm, skoro nawet takiego skurwysyna da się lubić, to skąd te wojny na świecie? Pozwolę sobie zacytować kilka życzeń:
Tak! Spadł pierwszy śnieg. Nawet moja suka zapomniała o “aferze kotletowej” i wybrała się ze mną na spacer. Miło było usłyszeć ten charakterystyczny dźwięk podczas chodzenia, miło było przekonać się, że wciąż smakuje tak samo, miło było zrobić orła. Oj żeby utrzymał się chociaż do jutra, oj żeby było go więcej.


Wracając do domu, na schodach zauważyłem mojego kota. Marznął biedak, więc się ulitowałem, zabrałem go do pokoju i położyłem na kocyku. Było to koło godziny 17:00. Ponownie wyszedłem.
Wróciłem koło 21:00 i ze zdziwieniem zobaczyłem, że kot nadal leży w tym samym miejscu. Spodobało mu się. Koło północy odechciało mu się leżenia, i wszędzie za mną chodził, nawet w łazience nie dał mi spokoju.
Wywaliłem go z mojej sypialni i zająłem się pracą. Koło drugiej w nocy, z kuchni dobiegł mnie, niepokojący brzdęk. Odrazu przypomniałem sobie o buszującym kocie, jednak zignorowałem go, gdy doszedłem do wniosku, że nie zostawiłem nic na wierzchu.
Rano budzi mnie siostra, mówiąca że pies zbił talerz, i pożarł wszystkie 7 schabów które były w szafce. Nikt oprócz mnie nie wiedział o kocie, odrazu pomyślałem “skurwysyn”. Rzeczywiście, pożarł całe 7, nie wiem czy całą noc to konsumował, czy rano pies dokończył resztę. Wiem tylko, że obiad miałem nie ciekawy. Najbardziej żal mi było psa, dostał a sam nie wiedział za co. Potem tylko leżał na kanapie
i bał się nawet oczyma przewrócić. Chciałem sobie z kotem porozmawiać, ale cwaniak gdzieś nawiał. Niech no ja go dorwę.

Jest Listopad. Zimno, mokro. Okres zwiększonej zachorowalności. Pusta szkoła, wokół ludzie umierają na świńską grypę, ogólnie przyjemnie. Ja jak to ja, bez czapki, bez szalika, na lajcie podchodziłem do sprawy. Ale nagle kumpel z ławki zachorował, drugi też, potem wszyscy, ale nie ja, trzymałem się jak nigdy. W końcu postanowiłem, że nie będę zarozumiale kusić losu, i wezmę sobie witaminkę C, czy jakiś tam suplement diety na wzmocnienie. I co mi z tego przyszło? Następnego dnia wywoziłem chusteczki taczką. Cholerny paradoks. Pieprzony przemysł farmaceutyczny. Jeszcze gdy się jakoś trzymałem, chciałem odblokować zatoki, wąchałem wszystko: cebule, miętę, rumianek, w akcie desperacji zwisałem nawet z poręczy. Nic nie pomogło, nie dało się mnie postawić do pionu i chcąc nie chcąc weekend spędziłem w łóżku :/. Jeszcze teraz piszę przez załzawione oczy, jestem cholernie wkurzony bo chciałem tu napisać kilka mądrych rzeczy, a tak będziecie musieli jeszcze trochę poczekać..
Obudziłem się, i odrazu zadałem sobie dwa pytania:
1. Czemu ta głowa tak mnie nakurwia?
2. Skąd się wzięły te herbatniki?
W łóżku było chyba z 20 ciastek. Wyskoczyłem z łóżka, wciągnąłem spodnie, wkładam ręce do kieszeni, a tam co? Oczywiście herbatniki. Co prawda w mniejszym formacie ale w znacznych ilościach.
Najgorsze było to, że nie pamiętałem skąd się one wzięły. Zadzwoniłem do kumpla z którym wczoraj imprezowałem, on też nie pamiętał. Na szczęście koleżanka coś pamiętała, i opowiedziała mi, że gdy skończyła się popita odkryliśmy, że obok sali w której odbywała się dyskoteka znajdowała się kuchnia, magazyn czy coś tam. Problemu z dostaniem się tam nie było, jakiś uprzejmy człowiek zostawił drzwi otwarte. W środku były kartony, w jednym z nich były właśnie herbatniki, jakieś 300 paczek. No więc sugerowaliśmy się zasadą, że jak się nie ma co się lubić, to się lubi co się ma i nasze trunki zajadaliśmy smacznymi i co najważniejsze nisko tłuszczowymi herbatnikami.

Mimo iż wiem, że jestem pierdolonym skurwysynem, i mam tą świadomość, że przez następny tydzień będę czynił zło to….ciesze się.
Też to czujecie?
Dobra, to na trzy-czte-ry wyjemy jak wilki:
Trzy-czte-ry:
Aaaaaałłłłłłłłuuuuuuuuuuuu
(Poniedziałku przychodź prędko).
Teoretycznie mógłbym dziś napisać coś ciekawego. Teoretycznie. Praktycznie nie mam czasu..albo mi się nie chce, nie, raczej nie mam czasu. Coś ciekawszego dostaniecie jutro (raczej).
Jesień w pełni, zimno, deszczowo, ciemno. Odbija to się na pięknych paniach, gdyż muszą zakrywać przed zimnem swe piękne ciałka. Naszym kosztem. Ostatnio trochę cicho u mnie, dzień chłopaka bez seksu, to nie zwiastuje niczego dobrego. Chociaż może, dostałem paczkę owocowych prezerwatyw, może banan, jabłko i truskawka zapowiadają coś miłego? W każdym bądź razie nie narzekam na liczebność płci pięknej w moim najbliższym otoczeniu. Wyselekcjonowałem sobie dwie Panie.
1) Malutka brunetka (w tym przypadku zrobiłem wyjątek jeśli chodzi o mój fetysz). Słodka, a zarazem bardzo kobieca. Atrakcyjna i miła.
2) Wysoka blondynka. Tak wysoko poprzeczki nie stawiałem. Rok starsza, elegancka, wysoki poziom ogólny.
W tym przypadku będzie ciężko, wydaje mi się, że będę musiał ugruntować swoją pozycję w szkole, a do tego potrzeba trochę czasu. Prędko o niej nie usłyszycie.
Skracam włosy, tak aby pasowały do kapelusza. Będzie pasował do jesiennej aury, obecnie moje kochane blond kudły sięgają mi do pierwszego kręgu, więc ciachania trochę będzie.
Ze spraw organizacyjnych, zapowiadam tekst: “O zdobywaniu technicznym”. Opowiem w nim o moim ogólnym poglądzie nt. zdobywania dziewcząt. Tytuł może ulec zmianie. Spodziewajcie się go w najbliższy weekend.
Dodałem panel z wklejką z blipa. Dzięki temu będzie mogli dowiedzieć się o najnowszych wpisach (jeśli ktoś posiada konto) oraz co robię kiedy nie śpię. Wiem, że nikogo to nie interesuje, a walcie się, jakiś postęp musi być.
A i jeszcze jedno, popatrzcie czasem na panel reklama, ostatnio to żyje o chlebie i wodzie.
Na koniec przedstawiam najpiękniejszą hostessę targów IFA 2009. Samym patrzeniem to bym się nie zadowolił. Naprawdę ładna:


Jakież to na czasie..
Tak jest! Kilkanaście minut temu, odwiedził mnie listonosz który oprócz kilku listów wręczył mi paczkę. W środku oczywiście mój, od piątku oczekiwany kapelusz. Trochę się bałem o przesyłkę, kolega ostatnio powierzył poczcie polskiej kubek, i nawet folia bąbelkowa nie zapobiegła zamianie kubka w puzzle. Teraz jednak obeszło się bez zniszczeń, trochę wgnieceń, ale to kapelusz a nie szkło.
Jestem zadowolony. Takiego produktu oczekiwałem. Oczywiście z kompletem metek, dzięki czemu mam pewność, że nie nosił go Justin Timberlake
. Sprzedawca dorzucił nawet wizytówkę.
W międzyczasie kupiłem nowy garnitur, także miałem z czym przymierzać. Jest zajebiście. Kombinacja garniak + kapelusz + sanglasy = gangsta boy. Z pewnością tak ubiorę się na zlot fanów Mafii.
Z efektu końcowego jestem zadowolony. Duże, białe buty, wąskie niebieskie jeansy, kolorowa koszula (czy nawet t-shirt), kamizelka, i kapelusz tworzą idealną, wspólną całość. Tak jak wcześniej pisałem jest to elegancja z dużą nutą młodzieżowej ekstrawagancji.
Jestem ciekaw jak przyjmą to moi groupies. Rodzeństwu, dziewczynie i babci kapelusz nie przypasił ![]()
Poniżej dwie fotki:
