James Cameron – PlayBoy
Filed Under (Film) by acozz on 13-12-2009
W rodzimym wydaniu PlayBoy’a jak na razie wieje nudą, czego nie można powiedzie o oryginale. W tym miesiącu dostajemy bowiem samego Jamesa Camerona, no dobra, wywiad z nim (chociaż jakby się rozbierał to z pewnością sprowadziłbym sobie pisemko). Jak już kiedyś wspominałem Cameron jest moim ulubionym reżyserem, dlatego wywiad z nim był dla mnie świetną niespodzianką.
Jak można się było domyślić, głównym tematem rozmowy jest Avatar – najnowszy film Kanadyjskiego reżysera. Jednak jak przy większości wywiadów, James został zapytany o Titanica, i tu po 12 latach od premiery filmu zdradził on jeden szczegół odnośnie produkcji:
PLAYBOY: What aspects of Hollywood mega success made you want to climb into submersibles and film documentaries starring sunken ships, instead of movies starring Leonardo DiCaprio?
CAMERON: I made Titanic because I wanted to dive to the shipwreck, not because I particularly wanted to make the movie. The Titanic was the Mount Everest of shipwrecks, and as a diver I wanted to do it right. When I learned some other guys had dived to the Titanic to make an IMAX movie, I said, “I’ll make a Hollywood movie to pay for an expedition and do the same thing.” I loved that first taste, and I wanted more.
PLAYBOY: So Titanic was a means to an end.
CAMERON: Titanic was about “fuck you” money. It came along at a point in my life when I said, “I can make movies until I’m 80, but I can’t do expedition stuff when I’m 80.” My father was an engineer. I had studied to be an engineer and had a mental restlessness to live the life I had turned my back on when I switched from the sciences to the arts in college.
Dla nieuków, James powiedział, że nakręcił Titanica, bo chciał zanurkować do jego wraku. Jako zapalony nurek musiał zdobyć wrak okrzyknięty mianem Mount Everest’u wśród wraków. Nie chodziło mu wcale o film, on miał jedynie pokryć koszta z tym związane.
Ten chłop kolejny raz mnie powalił. Projekt który nawet nie był celem, wygenerował ponad miliardowy dochód i przyniósł 11 statuetek Oskara. Oczywiście nie znaczy to, że Cameron po “zaliczeniu” wraku odklepał film, jak wiemy stoczył on wiele bojów z wytwórnią o samo zachowanie długości dzieła, bo już nie wspomnę, że nawet dokończenie zdjęć leżało na włosku. Jednak to, że James widział w filmie tylko kasę wytwórni, a ten mimo to odniósł historyczny sukces, świadczy o niesamowitym talencie (no i szczęściu) kanadyjskiego reżysera.

Mimo to, boje się o jego najnowsze dzieło. Avatar zawita do kin 25 Grudnia. Po Titanicu Cameron zajął się kręceniem filmów dokumentalnych, i w zasadzie nie wiemy w jakiej formie jest reżyser. Debilni publicyści i recenzenci, przy każdej wzmiance o Avatarze, porównują go z Titanic’iem, i zadają pytanie, czy film dorówna poprzedniemu dziecku twórcy. Nie chodzi im nawet o sam film, ale o kasę i wyróżnienia. Takie dziecinne porównania, pokazują tylko poziom recenzentów. Wszyscy stawiają poprzeczkę wysoko, a sam Cameron postanowił przestawić całą branże na filmy 3D i nie uzależnia tego od sukcesu nowego filmu. Jak będzie? Przekonamy się już wkrótce.
Link do wywiadu
